18 października 2008 r. 3...2...1...0...START!




... dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. 

Antoine de Saint-Exupery


Miłość to dwie samotności, które spotykają się i wspierają. 

Rainer Maria Rilke

Miłość wszystko zwycięża i my ulegamy miłości. 
Wergiliusz

Miłość wszystko zwycięża!
Wergiliusz








4 rocznica tuż tuż :)
Wszystkim dziękujemy co trzymają za NAS kciuki :)




 

I tak oto wystartowaliśmy w najważniejszym biegu życia... 
Biegu miłości i wzajemnego szacunku... maratonie, 
który nie ma swojego końca - trwa wiecznie...




 




Dzień rozpoczął się gorączkowymi przygotowaniami do ślubu. 
Rano wspólna kawka, potem fryzjer, makijaż i inne przyjemności :) 
Zero zdenerwowania czy stresu... Po prostu SPOKÓJ...









O godzinie 14:15 wybraliśmy się na Wawel, gdzie czekał już na nas fotograf, 
który miał zrobić nam kilka pamiątkowych zdjęć. 
Wspomnę tylko, że jak na nas przystało podjechaliśmy sobie dwa przystanki tramwajem :) 
Nasza obecność w tramwaju wzbudziła wielkie zainteresowanie i zdziwienie wśród pasażerów :)



 

Po sesji spacerek do apartamentu na św. Tomasza, gdzie czekali na nas Rodzice z błogosławieństwem. 
Po drodze mijaliśmy Ludzi protestujących przeciwko zabijaniu zwierząt dla ich futer...
Oczywiście dołączamy się do tego protestu, bo kochamy zwierzaczki.












Po błogosławieństwie, wraz z naszymi Świadkami Sylwestrem i Zbyszkiem, 
i Kasią udaliśmy się na Rynek Główny.







O godzinie 16:00 wprowadził nas do kościoła ks. Antoni Okrzesik 
i rozpoczęła się ceremonia w św.Wojciechu najstarszym kościele w Krakowie. 


 


Emocje sięgnęły zenitu :)






 


O godzinie 16:38 byliśmy już mężem i żonką :) 
Było to wspaniałe i niezapomniane uczucie...



 


Złożyliśmy uroczyste podpisy... Obrączki zagościły na naszych palcach...






 


Gratulacjom, uściskom i buziakom nie było końca :)




 


Po chwili jechaliśmy już dorożką (jak mówi moja Babcia karoczą :)) 
wokół Rynku, podziwiając nasze najbardziej ukochane miejsce na Ziemi...